
Jednoręki bandyta to maszyna szczególnie popularna w latach dziewięćdziesiątych. Zapytacie co to jest? Otóż w naszym kraju najpopularniejszą nazwą nadawaną jednorękiemu bandycie była… maszyna. Tak, po prostu „maszyna”. Cały sens gry polega na losowaniu i tak naprawdę opiera się wyłącznie na szczęściu. Gdy już wrzucimy do takiej maszyny pieniądze pojawiają się kredyty. Najczęściej przyjmowanym przelicznikiem to dziesięć groszy za jeden kredyt. Łatwo można dzięki temu obliczyć, że dziesięć kredytów to złotówka, zaś za dziesięć złotych będziemy mieli pulę stu kredytów i właśnie od stu kredytów najczęściej zaczyna się grę. Co zaś musimy robić potem? Tak naprawdę ani nic ciekawego ani nic skomplikowanego. Nasza rola bowiem ogranicza się do naciskania klawisza odpowiedzialnego za losowanie bębnami przez co sprawdzamy czy uda nam się zebrać trzy takie same symbole w jednym rzędzie, a konkretniej w rzędzie środkowym albowiem w klasycznym jednorękim bandycie to właśnie rząd środkowy był brany pod uwagę. Z wiekiem maszyny stały się zapomniane po to, aby jakiś czas temu przeżyć swój renesans. Głównym czynnikiem odpowiedzialnym za ponowny wzrost popularności jednorękiego bandyty było stworzenie zupełnie nowej wersji maszyn zwanych też progresywnym jednorękim bandytą. Różnic jest mnóstwo, najbardziej zauważalną jest fakt, że tym razem kolumny jest aż pięć, a nie – tak jak w wypadku starszych odsłon – trzy. Daje to zupełnie nowe pole do popisu, a dodatkowo liczone nie są jedynie proste rzędy środkowe, ale również trasy skośne czy zupełnie inne, wymyślone przez twórców rzędy symboli nie tylko w linii prostej. Warto również zaznaczyć, że jednoręki bandyta plasuje się na tym samym miejscu w tabeli najbardziej emocjonujących gier hazardowych co zakłady bukmacherskie. Te zaś potrafią wycisnąć z nas resztki adrenaliny gdy czekamy by sprawdzić czy nasze typy bukmacherskie były prawidłowe.
